Łosie na uroczysku Łuża

Kolejna zimowa wycieczka do Puszczy…

Kilka dni przed Bożym Narodzeniem jedną z leśnych,     zasypanych śniegiem ścieżek rozpoczynających się na parkingu    w Dąbrowie dotarłam na skraj uroczyska Łuża. To rozległe torfowisko porośnięte z rzadka krzakami jałowców, małymi sosenkami samosiejkami, przykrywała gruba puchowa pierzyna. Nic dziwnego, że gospodarze Puszczy – łosie, miały poważny, kulinarny problem…. Zupełnie nieoczekiwanie, wśród brzóz pojawiła się właśnie – jak na zawołanie –  „trzyłosiowa” rodzina intensywnie poszukująca czegoś „na ząb”.  Początkowo trochę się przestraszyłam – ale okazało się – niepotrzebnie. Zwierzaki były albo zbyt zajęte, albo zbyt taktowne wobec gości i wykazały sporo cierpliwości i tolerancji dla mej (i nie tylko) obecności. Wsród drzew poruszały się niemal bezgłośnie, jak zjawy. Nie zatrzeszczała żadna gałązka a i głęboki śnieg  tłumił odgłosy…  Jak różnie zachowuje się w lesie człowiek? Przyłazi nie do siebie – gada, śmieje się, nie zważa na trzaski gałązek – czy skrzypienie zmrożonego śniegu…. Jednym słowem -mało delikatnie. Cóż – widać, że dyskrecji powinniśmy uczyć się od…..łosiów 🙂

To piękne zwierzę, które TU przywędrowało ze strony powitalnej, najpierw pojawiło się spokojnie na skraju drogi w okolicach Truskawia. Kierowca jadący przed nami musiał przycisnąć hamulec i pokornie się zatrzymać… to dobrze – dało mi to czas na wygrzebanie aparatu… Podczas jednego z późniejszych spacerów po Puszczy Kampinoskiej dowiedziałam się – że łosie często pojawiają się przy drogach posypanych solą przez dzielnych drogowców :)). Przy leśnych lizawkach jest spora konkurencja, natomiast na drodze niewielkie ryzyko. Kierowca napewno zauważy i nie wejdzie w otwarty konflikt ze zwierzakiem spragnionym zwykłego chlorku sodu.

Ten wpis należy do kategorii Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Możliwość komentowania jest wyłączona.