Mroźny luty – czyli jeszcze więcej „zimy w zimie”

Globalne ocieplenie to jednak bzdura!

   Już dawno nie było takich mrozów! Początek stycznia o którym napisałam poprzednio, istotnie był nieprzyzwoicie ciepły.  Kalendarz bezlitośnie i bezwzględnie przypomniał jednak  Naturze o jej powinnościach  i „się porobiło”. Optymiści (ale inni optymiści niż ja) głoszą wszem i wobec – że „nareszcie prawdziwa”,  że już „jak jest zima – to ma być zima”… i takie tam podobne frazesy….  A ja uważam – że tym razem zima przesadziła.

Rozległy mroźny wyż baryczny  znad  Rosji zbyt długo panoszy się nad Europą.  Ale – co tam Europa!  Ona – zjednoczona „biedaczka” w kruchej jak marcowy lód strefie euro prowadzi iście hamletowski monolog.  I ma teraz tyle  poważniejszych  problemów (na dodatek z państwami o klimacie śródziemnomorskim – moim ulubionym…), że  jeden wiecej jej z pewnością nie zaszkodzi.   Ale JA nie cierpię TAKICH MROZÓW!  Do MINUS PIĘCIU jakoś wytrzymuję – ale niżej – to już dla mnie poważny problem.

 Mróz dezorganizuje mi  codzienne życie i najchętniej przespałabym to zimowe, arktyczne  zamieszanie. Organizm niebezpiecznie zwalnia obroty – jak gdyby chciał zapaść w rozkoszną, zimową drzemkę. Akumuluje zapasy na ten nieprzyjazny czas  i  „nieszczęsna tkanka” (nie wypowiem jej nazwy!)  mająca nas chronić przed zimnem i zimowym niedostatkiem  niebezpiecznie przyrasta. Nie wiadomo kiedy oczywiście…;)  No ale cóż – nie jestem misiem, borsukiem, czy innym podobnym stworzeniem i nie stać mnie na  komfort zimowej drzemki. Trzeba więc nakładać na siebie te wszystkie ciepłe szmatki  i stawiać dzielnie czoła Matce Naturze, która  tym razem wdała się w niebezpieczny (bardzo energetyczny) romans z  Rosyjskim Wyżem.

Prezesi  firm energetycznych z radością  zacierają ręce. Wzrost zysków w I kwartale tego roku murowany!  Będzie okazja do wypłacenia sobie sowitych premii …. Producenci akumulatorów samochodowych także nie mają powodow do narzekań! Interes kręci się doskonale – czego nie można powiedzieć o akumulatorze w mroźny, lutowy „luty” dzień.

Nie powiem – trzaskający mróz w zimowy poranek tworzy cudną, romantyczną, rozbieloną  mgiełkę.  Jakby powietrze przesycone było srebrzyst0-białym pyłkiem. Fantastycznie oglądać to zjawisko przez okno, przytulając się do rozgrzanego kaloryfera. Ale wyjść na dwór – kiedy się NIE MUSI – o nie… nie ma takiej opcji!

Co innego w sobotnie, czy niedzielne południe. Leśny spacer dla zdrowia i podtrzymania kondycji, z termosem gorącej herbaty może wprawić w dobry nastrój. Suche skrzypienie zmrożonego śniegu  jest o wiele przyjemniejsze od chlupotu i taplania się w  błotnistych kałużach.  Toteż  „kampinoski”  spacer  w okolicach  Zaborowa, gdzie normalnie królują mokradła i komary był tym razem nieco inny… Stąd czarno-biała tonacja większości zdjęć.

Zapraszam …

Ten wpis należy do kategorii Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Możliwość komentowania jest wyłączona.