Słodkie wspomnienie Marmolady – czyli Dolomity

W tym roku listopad już nie tak łaskawy jak rok temu… Niespodziewane śniegi pod koniec października absolutnie wytrąciły przyrodę z jej rytmu… I co z tego, że Pierwszy Listopada był już pogodny i w miarę ciepły, skoro roztopione masy wcześniej spadłego śniegu zamieniły złocisto-rudobrązowe liście w błotnistą maź.  Dobrze, że winogrona zebrane – a wyjątkowy ich urodzaj w tym roku napełnił balon fermentującym radośnie płynem 🙂

W taką pogodę swoim zwyczajem zabieram się za wakacyjne wspomnienia. Bo ktoś kiedyś powiedział, że podróż tak naprawdę przeżywa się trzy razy. Po raz pierwszy planując ją, a po raz trzeci – opracowując fotografie i porządkując inne pamiątki. Nie mogę się z tym nie zgodzić i dlatego z wielką przyjemnością sięgam w listopadzie po te słoneczne wspomnienia.

Głównym punktem tegorocznego wypadu były Dolomity, ale tu chcę pokazać tylko Marmoladę – ich Królową – najwyższą i najdostojniejszą z nich. Resztę stopniowo będę umieszczać  na stronie stacjonarnej poświęconej wycieczkom po tych wyjątkowo atrakcyjnych górach.

Rozległy i rozczłonkowany masyw Marmolady górując nad okolicą jest doskonale widoczny z wielu – nawet odległych miejsc. Naprawdę nie sposób go przeoczyć przy normalnej pogodzie … „Stacjonując” w położonej na północ Arabbie i buszując po okolicy, zawsze z jakiegoś miejsca można  było dojrzeć i uwiecznić potężną Królową.

Ten wpis należy do kategorii Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Możliwość komentowania jest wyłączona.