Alpy

Odwiedziłam je tylko dwa razy…. Przed kilkoma laty łagodne Davos z kwiecistymi rozległymi halami Gryzonii i cudną granią Jakobshorn – taką „powiększoną kilkakrotnie” Granią Małego Kościelca z naszych rodzimych Tatr…..

No i Zermatt w wakacje 2011 roku…. Matterhorn i otaczające je czterotysięczniki w asyście lodowców, przy pięknej pogodzie porażają pięknem, dostojeństwem, kiedy jednak aura pokaże czasem swe nieprzychylne oblicze – grozą….

Postaram się pokazać jedynie ich piękno i dostojeństwo…. bo grozy szczęśliwym zrządzeniem Opatrzności nie doświadczyłam…

Zapraszam zatem na wycieczki wokół Zermatt, zwłaszcza pod Matterhorn.

 

 

Z takiej odległości widać jak rozległa jest skalna formacja, z której wyrasta Matterhorn. Na pierwszym planie kozice, swobodnie wypasające się na halach, zupełnie ignorujące turystów, dla których są niewątpliwą atrakcją i jednocześnie przypominające o pierwotnym charakterze osady Zermatt.

Możliwość komentowania jest wyłączona.