Marzec – czyli przedwiośnie w Tatrach

Najczęściej odwiedzam Tatry w ciepłej porze roku…

Jestem bowiem ciepłolubna i już nie jeżdżę na nartach. I tym szczęśliwym zbiegiem okoliczności omija mnie cały zimowy tłok i szpan  na Krupówkach.  Ale pewnego roku zrobiłam wyjątek. Przedwiośnie, marzec -to optymistyczna pora roku. „Na dole” topią się sople, świerki gubią białe czapy, pierwsze rośliny przebijają się przez wilgotną ziemię, a i ptaków coraz więcej…

Poniższe zdjęcia zrobiłam w trzeciej dekadzie marca 2010 roku. Pogoda – jak to marcu – zmienna. Jednak kilka słonecznych dni pozwoliło na podziwianie ośnieżonych szczytów i grani… Podejście nad Czarny Staw Gąsienicowy pod błękitnym niebem, mając pod stopami skrzący w słońcu i skrzypiący od mrozu śnieg… to było coś pięknego… I Hala Kondratowa, którą latem omija się w pośpiechu podążając w wyższe partie – w śniegu i słonku nabiera innego charakteru… W niższych partiach natomiast woda z topniejącego śniegu szalenie utrudniała przejście nawet najłatwiejszych odcinków szlaków. Dolina Kościeliska, czy Dolina Suchej Wody – u swych wylotów dostarczały niemal traumatycznych wrażeń 🙂  Każdy krok należało przemysleć…bo inaczej mogło zaboleć – nie mówiąc oczywiście o poważniejszych konsekwencjach.

Ale na krokusy jeszcze w marcu zbyt wcześnie…

Możliwość komentowania jest wyłączona.