Kamienne budowle w Andorze

 Pierwszy dzień pobytu w księstwie Andory przeznaczyliśmy na rekonesans.  W praktyce oznaczało to objazd kilku miejscowości położonych przy przelotowej trasie pomiędzy Francją a Hiszpanią.  Z Soldeau przejechaliśmy zatem główną magistralą o dźwięcznej nazwie CG-2  docierając  do  stolicy Andora la Vella, a później – lekko zawróciwszy – na północ przez La Massana aż do Arinsal.

                                                                         Dlaczego stworzyłam osobną stronę poświęconą budynkom i innym budowlom? Ponieważ ta bardzo charakterystyczna dla Andory architektura wybitnie przypadła mi do gustu…. Jest prosta – wręcz surowa. Tak bardzo różna od naszych góralskich, drewnianych chat – już z daleka gwaran-tujących przytulne ciepło.  Główny budulec stanowi oczywiście  różnorodny kamień – jest go tu przecież  pod dostatkiem.  Szare granity i piaskowce w róż-nych odcieniach beżu i brązu, łupki …. ale istota polega na ich bardzo starannym  ułożeniu, eleganckim skomponowaniu  z innymi materiałami – głównie drewnem.  Surowy chłód kamienia przełamują drewniane okiennice, balustrady, czy wreszcie kaskady kolowych kwiatów spływające (latem) z balkonów i kwietniki przy drzwiach wejściowych, na miejskich skwerach.  Ogólnie widać wielką dbałość o porządek, estetykę i wygodę… Trudno się dziwić – turystyka stanowi poważny przychód w budżecie  Księstwa i nie wolno tego zaprzepaścić bałaganiarstwem.  Niewielkie miejscowości przez jakie przejeżdżalismy stanowią stylistyczną całość… Niektóre z bocznych, wąskich uliczek wybrukowano tym samym budulcem – twardym i trwałym granitem. Nie dotyczy to  oczywiście głównych dróg Księstwa – te są asfaltowe i świetnie utrzymane.  Ale już mury oporowe zabezpieczające serpentyny, których w Andorze (z przyczyn morfologicznych ) jest wiele kilometrów, wykonano z solidnych granitowych bloków. Odstępstwo od kamiennej stylistyki  stanowi centrum  stolicy. W Andora la Vella,  wiekszość  budynków  pobudowano z nowoczesnych materiałów i pomalowano. Nie ma zatem śladu chropawej kamiennej faktury… Ale już na sąsiadujących z nią zboczach, „przyklejone” do skalnych ścian pysznią się atrakcyjne kamienne wille.  Tak – przyklejone, bowiem Andorczycy skrzętnie wykorzystują każdy skrawek zbocza, na którym można „coś” postawić i w tym „czymś” zamieszkać – lub wynająć turystom. Pod tym względem przypomna mi to odrobinę Zermatt.  No i oczywiście jest do tego „czegoś” doskonały dojazd. Na górskie stoki ponad miasteczkami wspinają się coraz to nowe, niewielkie wprawdzie – osiedla, połączone cienkim nitkami dróg.

   Budowle – to nie tylko budynki…  To także fontanny, mostki, murki odzielające łąki, bądź tworzące terasy na zboczach, szopy na łąkach,  wysokogórskie schrony dla turystów… Starałam się wychwycić jak najwięcej takich elementów pojawiających się na szlaku wędrówek.         

                                                                                                          Zapraszam 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.