Dolina Madriu – Perafita – Claror

W zasadzie należałoby uczciwie przyznać: nie zwiedziliśmy całej  doliny….                                                                                                                                                                       Stało się tak na skutek zbiegu kilku okoliczności. Otóż w ten ostatni dzień naszego pobytu w Andorze pogoda w ogóle nie sprzyjała górskim spacerom. Ale mimo deszczu postanowi-liśmy wybrać  się do tej dość odległej od naszej „kwatery głównej” części Księstwa. No i dobrze, bo deszcz zamienił się w przelotny i był całkiem do zniesienia… a widoki – mimo kłębiących się chmur – malownicze.  Drugą okolicz-nością było napotkanie przy wejściu do Doliny młodego człowieka, który skutecznie zachęcił nas do wybrania innego,  jego zdaniem bardziej interesującego szlaku.  Pojechaliśmy zatem  serpentynami w kierunku  Sant Miquel d’Engolasters i z parkingu ruszyliśmy na wędrówkę szlakiem, który wyprowadził  nas na wysokie i strome urwisko ograniczające dolinę od północy.

   Jakież było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że początkowy, spory odcinek szlaku jest doskonale przystosowany dla osób niepełnosprawnych, nawet tych  poruszających się na wózkach. Przez chwilę pomyśleliśmy, że zasugerowano nam tą drogę z racji…. no – młodzi-kami nie jesteśmy, ale bez przesady. Udogodnienia na szlaku – czyli idealnie wyrównana, szeroka i pozioma ścieżka doprowadziła tylko do punktu widokowego, z którego akurat tego dnia nie było specjalnego pożytku.  Ale potem było już  „normal-nie” – czyli piękny trawers zalesionym zboczem wspi-nający się coraz wyżej…

   Wyrzeźbiona przez potężny lodowiec  Dolina Madriu – a obecnie Rezerwat Madriu -Perafita – Claror  jako jedyny obiekt w Księstwie został w 2004 roku wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Jego powierzchnia wynosi ok. 42,5 km kw. czyli niemal 10% całkowitej powierzchni Andory. Większość – bo aż 80% Rezerwatu leży na terenie parafii  Escaldes-Engordany. Pozostała część rozrzucona jest po sąsiednich – Encamp,  Sant Julià de Lòria oraz Andorra la Vella. Tę nobilitację Dolina zawdzięcza istnieniu dwóch niewielkich  osad pasterskich, których mieszkańcy już w średniowieczu trudnili się głównie produkcją wełny. Pierwsze ślady osadnictwa pochodzą sprzed 750 lat. Kamienne domki (w sumie 12 ), mury, tarasowe poletka (zdjęcia Ramio na stronie poświęconej budynkom Andory) na których uprawiano zboże, a w wyższych piętrach Doliny także winorośl.  Przemysł wełniarski Doliny wpłynął na rozwój pobliskiego Escaldes, w którego gorących źródłach pasterze płukali pozyskane owcze runo. Rozwijające się Escaldes przyciagnęło sąsiednie Engordany i tak powstało miasto i parafia, w której kontynuowano tradycje hodowli owiec i przemysłu wełniarskiego. Później gorące źródła stały się zaczątkiem uzdrowiska i największego SPA w Europie – ale o tym wspomniałam na pierwszej stronie poświęconej Andorze.

   W Madriu wytapiano także żelazo… To ciekawe – ale kiedy tak spoglądałam z góry w Dolinę, przypomniała mi się nasza Kościeliska… (w której przecież także przed wiekami pod Ornakiem istniały hutnicze osady). Podobne skały, roślinność, piętrowość…Madriu jest jednak o wiele potężniejsza. Szkoda jednak, że nie udało się nam dotrzeć do jej górnego piętra, ale z racji pogody i czekającej nas nazajutrz długiej podróży – rozsądek musiał zwyciężyć.  A może jeszcze kiedyś……

Możliwość komentowania jest wyłączona.