Uwaga! Przeprowadzka!

Zmieniam serwer, w związku z tym, od 1 KWIETNIA 2013 strona dostępna będzie pod adresem:

pietrunia.waw.pl

I to wcale nie jest Prima Aprilisowy żart 🙂

Pozdrawiam zarejestrowanych użytkowników 🙂

Grażyna

Dodaj komentarz

Słodkie wspomnienie Marmolady – czyli Dolomity

W tym roku listopad już nie tak łaskawy jak rok temu… Niespodziewane śniegi pod koniec października absolutnie wytrąciły przyrodę z jej rytmu… I co z tego, że Pierwszy Listopada był już pogodny i w miarę ciepły, skoro roztopione masy wcześniej spadłego śniegu zamieniły złocisto-rudobrązowe liście w błotnistą maź.  Dobrze, że winogrona zebrane – a wyjątkowy ich urodzaj w tym roku napełnił balon fermentującym radośnie płynem 🙂

W taką pogodę swoim zwyczajem zabieram się za wakacyjne wspomnienia. Bo ktoś kiedyś powiedział, że podróż tak naprawdę przeżywa się trzy razy. Po raz pierwszy planując ją, a po raz trzeci – opracowując fotografie i porządkując inne pamiątki. Nie mogę się z tym nie zgodzić i dlatego z wielką przyjemnością sięgam w listopadzie po te słoneczne wspomnienia.

Głównym punktem tegorocznego wypadu były Dolomity, ale tu chcę pokazać tylko Marmoladę – ich Królową – najwyższą i najdostojniejszą z nich. Resztę stopniowo będę umieszczać  na stronie stacjonarnej poświęconej wycieczkom po tych wyjątkowo atrakcyjnych górach.

Rozległy i rozczłonkowany masyw Marmolady górując nad okolicą jest doskonale widoczny z wielu – nawet odległych miejsc. Naprawdę nie sposób go przeoczyć przy normalnej pogodzie … „Stacjonując” w położonej na północ Arabbie i buszując po okolicy, zawsze z jakiegoś miejsca można  było dojrzeć i uwiecznić potężną Królową.

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

Nad Świdrem – czyli rezerwat raczej nietypowy

 Gdzie woda czysta i trawa zielona…

   Ogromna ilość wiecznie głodnych komarów fruwających  latem w Kampinosie skutecznie zniechęciła mnie do leśnych spacerów ….    I dobrze – niech się tam zeżrą nawzajem!    

   Postanowiłam eksplorować ujście Świdra  do Wisły w pobliżu Otwocka. Dla mieszkańców najbliższej okolicy – Świdrów Wielkich, Otwocka, Józefowa, Karczewa – wypady w ten półdziki teren są najzupełniej naturalne. To doskonałe miejsce  spacerów, biwakowania,  plażowania i chlapania się w stosunkowo płytkiej wodzie.  Ale ja byłam tam po raz pierwszy. I zapewne nie ostatni,  bo niezwykle różnorodny – zarówno morfologicznie, jak i botanicznie teren niezwykle przypadł mi do gustu.  Przejdź do galerii

Dodaj komentarz

Pasmo Klonowskie – czyli kwietniowy zawrót głowy

Wszystkie drogi prowadzą do Klonowa…      

  …można byłoby strawestować hymn polskich country-owców.  Bo prawdę mówiąc – Klonów jest sto razy bardziej „country”  niż Mrągowo…

Tego roku majowy weekend w kalendarzu zapowiadał się wyją-tkowo…  Dni wolnych pod dostatkiem…  Z reguły nie ulegam ogólnopolskiemu  szaleństwu i staram się przeczekać ten zbiorowy pęd rodaków na łono natury.  Zwłaszcza – że dyspo-nuję ogródkiem, w którym wraz z nadejściem wiosny nigdy się nie nudzę.  Przejdź do galerii

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

Mroźny luty – czyli jeszcze więcej „zimy w zimie”

Globalne ocieplenie to jednak bzdura!

   Już dawno nie było takich mrozów! Początek stycznia o którym napisałam poprzednio, istotnie był nieprzyzwoicie ciepły.  Kalendarz bezlitośnie i bezwzględnie przypomniał jednak  Naturze o jej powinnościach  i „się porobiło”. Optymiści (ale inni optymiści niż ja) głoszą wszem i wobec – że „nareszcie prawdziwa”,  że już „jak jest zima – to ma być zima”… i takie tam podobne frazesy….  A ja uważam – że tym razem zima przesadziła.

Rozległy mroźny wyż baryczny  znad  Rosji zbyt długo panoszy się nad Europą.  Ale – co tam Europa!  Ona – zjednoczona „biedaczka” w kruchej jak marcowy lód strefie euro prowadzi iście hamletowski monolog.  I ma teraz tyle  poważniejszych  problemów (na dodatek z państwami o klimacie śródziemnomorskim – moim ulubionym…), że  jeden wiecej jej z pewnością nie zaszkodzi.   Ale JA nie cierpię TAKICH MROZÓW!  Do MINUS PIĘCIU jakoś wytrzymuję – ale niżej – to już dla mnie poważny problem.

Przejdź do galerii

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

Karkonosze – czyli trochę „zimy w zimie”…

Dalszy ciąg anomalii pogodowych sprawił, że Święta Bożego Narodzenia tak naturalnie kojarzące się z białą, puchową pierzyną minęły bezśnieżnie.  Aczkolwiek sama za zimą nie przepadam – muszę przyznać, że doprawdy – smutne to było zjawisko… „White Christmas”   pozostawało dostępne nadal  tylko w wersji dźwiękowej i trzeba dużej dozy wyobraźni aby wskrzesić wspomnienia „starych, śnieżnych i mroźnych, prawdziwie „Białych Świąt”. Przejdź do galerii

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

Jesień – czyli kolorowe szaleństwo…

Rozpieściła nas Pani Jesień…. 

 „…z paletą farb przywiał wiatr, 

 zaplamił cały park,

bolą oczy od tych wszystkich barw …”

Tak długiej i pięknej od dawna nie pamiętam. Jeszcze początek listopada dawał szansę na pobłąkanie się po leśnych ścieżkach i obserwację jesiennej feerii barw. Prawie zupełny brak deszczu sprawił – że jesienne dywany szeleściły, a liście z drzew opadały lekko i z wdziękiem. Gdzieniegdzie pojawiał się nawet jakiś spóźniony grzybek Przejdź do galerii

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

Bieszczady – czyli powrót po latach

A ja pójdę tam, gdzie garbata ziemia w słońcu lśni, 

        pójdę tam, w kudłach połoniny szukać niebieskiej     mgły,

       na przystankach szlaków znaleźć kilka dobrych dni….

No i poszłam…..   Bo umyśliłam sobie na wiosnę – żeby jeszcze kiedyś wejść na Halicz.

Po wielu różnych górach ostatnimi laty dane mi było chodzić… O wiele wyższych, dostojniejszych, bardziej niedostępnych …. Ale to Bieszczady były „tymi pierwszymi”, które przed wielu laty rzuciły na mnie prawdziwy czar i dlatego tak łażę po dziś dzień … Przejdź do galerii

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

A mnie NIE jest szkoda lata… czyli o Wieprzu słów kilka

NO nie jest! (…przynajmniej na razie…)                                                    

Było tak atrakcyjne i wypełnione na przemian wyprawami dalszymi i bliższymi, że czasu nie stało na regularne sprawozdania. Ale przyjdzie czas i na nie…. Już wieczory coraz dłuższe.

W ostatni letni weekend zupełnie nieoczekiwanie znalazłam się „na drugim końcu” Wieprza,  pod Dęblinem, w pobliżu jego ujścia do Wisły. Przejdź do galerii

Kategoria Bez kategorii | Dodaj komentarz

Nad Wieprzem…

Nie nad całym jego biegiem oczywiście… 

Wieprz liczy sobie 303 kilometry i nie poznałam go na całej jego długości.  Ale fragmenty którymi „zaszczycił” Roztocze, niezwykle przypadły mi do gustu. W okolicach Zwierzyńca spokojnie i  malowniczo wpada do utworzonego na nim Zalewu Rudka – fotografie umieściłam w poprzednim wpisie poświęconym stolicy Roztocza Środkowego. Tu zaś – kolejny, krótki  jego fragment.

Ale najpierw…..  Jadąc ze Zwierzyńca do Krasnobrodu, mniej więcej w połowie drogi przejeżdżamy przez Guciów.  Niezwykłe to miejsce… Absolutnie  jedyny w Polsce prywatny skansen … i to taki w którym można zamieszkać!  To także miejsce,  gdzie „woda czysta i trawa zielona”.  A woda czysta – wiadomo – w Wieprzu  wijącym się nieopodal  wąską  strugą…  A trawa????  Wszędzie naokoło.  I nie tylko zielona – ale także intensywnie pachnąca kwiatami, ziołami i bzycząca na różne tony.

Zagroda Guciów to – jak mawiają  Gospodarze -„przedsięwzięcie emocjonalno-artystyczne”. Do Zagrody Guciów nie sposób nie zajrzeć, zwłaszcza, że w pobliskim sklepiku sprzedawane są regionalne produkty spożywcze –  doskonały olej,  chleb i inne  smakołyki.

A Gospodarze – pogodni i niezwykle sympatyczni.  Zapraszam…. także do wizyty na stronie domowej Zagrody, do której link zamieszczam obok.

Kategoria Bez kategorii | Możliwość komentowania Nad Wieprzem… została wyłączona